Wiadomo, że wraz z nadejściem sezonu zimowego wszyscy więcej czasu spędzają w zaciszu domowym. Wiąże się to z koniecznością podniesienia temperatury w tym miejscu. Wszystkie urządzenia grzewcze zazwyczaj pracują wtedy pełną parą. Wówczas zwiększa się też niebezpieczeństwo powstania pożaru. Często sprzyja temu brak kontroli i odpowiedniej ochrony. A przecież tak niewiele trzeba, żeby uniknąć niektórych nieszczęść.

Ochrona przeciwpożarowa budynku

W przypadku budynków przemysłowych albo gmachów użyteczności publicznej istnieją odpowiednie procedury przeciwpożarowe, których przeprowadzenie jest obowiązkiem każdego zarządcy. W ich skład wchodzi między innymi audyt przeciwpożarowy realizowany przez wyspecjalizowaną firmę. Specjaliści dostarczają również najważniejszy sprzęt do walki z ogniem oraz projektują drogi i instrukcje ewakuacyjne.

Inaczej sprawa się ma w domach prywatnych. Tam również specjalne firmy mogą dostarczyć najróżniejsze środki ochrony, jednak przyczyny pożarów w mieszkaniach i domach jednorodzinnych zazwyczaj wynikają z niesprawnej instalacji elektrycznej i grzewczej. Tak o tym mówi ekspert z firmy MAWI, która zajmuje się przeglądami i naprawą sprzętu przeciwpożarowego: – Zima jest porą, gdy notujemy najwięcej pożarów będących powodem niesprawnych instalacji. Przede wszystkim chodzi tutaj o armaturę grzewczą, która podczas zimnej pory roku pracuje ciągle i na pełnych obrotach. Przyczynami pożarów i nieszczęść w postaci zaczadzenia jest najczęściej wadliwość urządzeń oraz nieprawidłowa ich eksploatacja.

 Dlatego wraz z nadejściem pory jesienno-zimowej, konieczne jest dokonanie przeglądów wszystkich pieców, piecyków, podgrzewaczy i całej instalacji elektrycznej i gazowej.

Profilaktyka przeciwpożarowa w domu

Bezpieczeństwo pożarowe w domu to nie tylko trudnopalne materiały, które były użyte do jego zbudowania. To przede wszystkim system pomocnych środków do gaszenia ognia oraz wszelkie czujniki. Zawczasu powiadamiają one o obecności dymu lub czadu w pomieszczeniach.

 Zwłaszcza ten ostatni czynnik jest wybitnie niebezpieczny. Każdego roku dochodzi do wielu zgonów spowodowanych ulatnianiem się tlenku węgla, którego obecność jest najczęściej skutkiem wadliwej instalacji grzewczej. A przecież tych wszystkich nieszczęść można byłoby uniknąć, gdyby w każdym domu znajdowały się działające czujniki czadu. Niestety, to małe, ale pożyteczne urządzenie jeszcze nie jest zbyt często kupowane, mimo niewielkiej ceny.

Podobnie sprawa ma się z czujnikami dymu. Działające urządzenie tego typu potrafi zaalarmować o niebezpieczeństwie, zanim rozwinie się duży pożar. Do opanowania problemu w początkowej fazie zazwyczaj wystarcza gaśnica, która powinna być w każdym domu.