Deszczówka jest relatywnie czystą wodą. Zbierana z pokrytego malowaną blachą czy dachówką ceramiczną dachu nadaje się nie tylko do spłukiwania toalet, podlewania trawnika czy prania, ale nawet do picia. Jednak jej skierowanie do przydomowej oczyszczalni ścieków może mieć fatalne skutki. Dlaczego? 

Aby zrozumieć, dlaczego skądinąd czysta i zdrowa woda jest szkodliwa dla przydomowych oczyszczalni ścieków, należy mieć świadomość, co tak naprawdę dzieje się w czasie biologicznego oczyszczania ścieków. 

Czysta woda osłabia florę bakteryjną 

Działanie każdej przydomowej oczyszczalni ścieków jest uzależnione od żywotności flory bakteryjnej – zarówno mikroorganizmów beztlenowych, jak też tlenowych. Flora bakteryjna do rozwoju potrzebuje odpowiedniej temperatury, wilgoci i oczywiście pokarmu, czyli regularnych dostaw ścieków i zawartej w nich materii organicznej. Niezwykle ważnym czynnikiem jest też czas: bakterie potrzebują czasu, aby odpowiednio się namnożyć i dzięki temu rozłożyć jak najwięcej materii organicznej. Proces narasta lawinowo: bakterie namnażają się aż do wyczerpania zapasów pokarmu. Jeżeli ścieki dopływają w odpowiedniej ilości, a ich zrzuty są regularne, drobnoustroje czują się znakomicie i świetnie wykonują swoją robotę. 

Co dzieje się w sytuacji, gdy do oczyszczalni ścieków trafia duża ilość czystej wody deszczowej. Sytuację wyjaśnia specjalista z firmy Mawex, wykonawcy ekologicznych oczyszczalni ścieków i szamb: – Dolewanie wody deszczowej do zbiornika przydomowej oczyszczalni ścieków można porównać do sytuacji, w której chcielibyśmy zastąpić spożywanie normalnych posiłków piciem czystej wody. Dla ludzi taka dieta, stosowana przez jeden lub dwa dni w tygodniu, może okazać się zbawienna dla zdrowia. W przypadku bakterii efektem jest szybkie wstrzymanie rozwoju, a zaraz potem zamarcie aktywności flory bakteryjnej. Gdy po takim “przegłodzeniu” ścieki ponownie zaczną napływać, flora bakteryjna będzie potrzebowała czasu, aby odpowiednio się namnożyć. Jeżeli napływ będzie duży, spora partia ścieków nie zostanie skutecznie oczyszczona. 

W zależności od typu oczyszczalni, zalanie wodą deszczową ma różne konsekwencje: od przejściowych kłopotów z oczyszczaniem po całkowite zblokowanie pracy. 

Najszybciej padają oczyszczalnie z osadem czynnym 

Oczyszczalnie biologiczne z osadem czynnym zbudowane są zazwyczaj z trzech komór: osadnika wstępnego reaktora biologicznego z napowietrzaniem oraz osadnika wtórnego. W reaktorze biologicznym znajduje się osad czynny, czyli kolonie mikroorganizmów w postaci kłaczków swobodnie unoszących się w ściekach. Jeżeli osadnik wstępny zostanie zalany przez deszczówkę, to będzie ona przepływała do reaktora i stopniowo wypłukiwała osad czynny. Wystarczy jedna ulewa, aby przelewająca się przez oczyszczalnię deszczówka wyjałowiła reaktor biologiczny. 

Bardziej odporne na wypłukiwanie przez deszczówkę są oczyszczalnie biologiczne ze złożem zanurzonym. Różnica polega na tym, że kolonie bakteryjne nie pływają swobodnie w ściekach, lecz osiedlają się na specjalnie w tym celu przygotowanych kształtkach z tworzywa sztucznego. Dzięki takiej konstrukcji, nawet całkowita wymiana ścieku na czystą wodę nie spowoduje natychmiastowej eliminacji flory bakteryjnej. Jeżeli zalanie wodą będzie krótkotrwałe, bakterie przetrwają w złożu i szybko odnowią się po przywróceniu dopływu ścieków. Dużą odporność na zalewanie wodą wykazują oczyszczalnie przydomowe BioDisc – konstrukcje oparte na obrotowym złożu zanurzonym. 

Jakie konsekwencje ma zatopienie oczyszczalni drenażowej? 

Jeżeli jesteśmy posiadaczami oczyszczalni drenażowej, to kierując do niej deszczówkę podejmujemy znacznie większe ryzyko niż przy oczyszczalniach biologicznych. W przypadku gwałtownych opadów deszczu woda może zatopić drenaż. W efekcie przestaną rozwijać się bakterie tlenowe, a co za tym idzie ustaną procesy oczyszczania ścieków. Oczyszczalnia nie będzie spełniała swoich funkcji tak długo, jak długo woda utrzyma się w drenażu. Deszczówka zmieszana ze ściekami może wydostać się na powierzchnię i stworzyć poważne zagrożenie bakteriologicznie – szczególnie w okresie letni, przy wysokich temperaturach. Nie bez znaczenia jest też fetor, który towarzyszy takiemu zdarzeniu. 

Po opadnięciu wody oczyszczalnia drenażowa nie wróci natychmiast do normalnego funkcjonowania – potrzebny jest czas na odnowienie się błony biologicznej. Jeżeli w tym czasie nastąpi duży zrzut ścieków, dojdzie do zapchania drenów. Będziemy musieli przeprowadzić płukanie drenażu. Jeżeli zabieg ten nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, to w skrajnym przypadku zalanie może zakończyć się wymianą drenażu. Koszty nierozważnego zagospodarowania deszczówki mogą być bardzo wysokie.